<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Pamitniki lekarzy> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=6>
<date=1951-06-10>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Czternacie lat temu. Zakad Ubezpiecze Spoecznych (osawiony sanacyjny ZUS) rozpisa wrd lekarzy Ubezpieczalni Spoecznej konkurs na pamitnik. Uczyni to w przekonaniu, e ze spisanych przez lekarzy wspomnie wyniknie wielki bilans wysikw i osigni instytucji, e wyniknie z tego rwnie rozgrzeszenie i obrona ZUS-u w tych punktach, w ktrych najczciej krytykowa go og ubezpieczonych. Konkurs da obfity plon. Wzio w nim udzia 50-ciu lekarzy. I wwczas okazao si, e Pamitniki lekarzy s nie tyle rachunkiem sumienia ich samych i caego ZUS-u, co przede wszystkim wstrzsajcym w swej wymowie dokumentem, oskarajcym  poprzez ukazanie stosunkw, panujcych zwaszcza na wsi i w miasteczkach prowincjonalnych  rzdy reimu sanacyjnego. Wymowa oskarycielskiego dokumentu bya tak jaskrawa, e zaskoczya samych organizatorw konkursu. W przedmowie do wydania ksikowego Pamitnikw czytamy: Sia pastwa wspiera si o kapita i prac. Wydawao nam si, e tej drugiej mamy w nadmiarze; a ju na pewno wiedzielimy, e tego pierwszego mamy straszliwie mao. Std  kult dla urzdze technicznych, ktrych tak nam brak i std niedocenianie czowieka, ktrego mamy nadmiar. C, kiedy z faktw odsonitych przez Pamitniki nie wyprowadzono wwczas adnych konkretnych wnioskw. W zakoczeniu przedmowy znajdujemy nastpujc konkluzj: W tych pamitnikach podnosi si a do wiadomoci naszej ocean cierpienia. W tym oceanie  niby mde wiateka migaj dnie codzienne lekarza. Oto zbliyy si ku wam na chwil, przelijmy im wiele dobrych myli, wszystkie dobre myli na jakie nas sta.
Czyli, e w ocean cierpienia, jaki burzy si we wszelkich publikacjach o charakterze reportau spoecznego (nale tu obok Pamitnikw lekarzy take gone Pamitniki chopw i Pamitniki bezrobotnych!  skwitowano frazesem.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>